Category Archives: Zapowiedź

„HIT” w zbiorczym wydaniu

W poście poniżej było już o Vanesie R. Del Rey, teraz będzie jeszcze raz, tyle że nie wprost. Żeby wyczerpać zupełnie temat HIT o którym kiedyś pisałem, i gdzieś tam wyrokowałem, że wydanie zbiorcze będzie dość szybko – trochę się pomyliłem, bo mocno zeszło się z tym zebraniem komiksu do kupy. Ale jak wiadomo, co się odwlecze… Pojawiła się więc jakiś czas temu zapowiedź wydania zbiorczego tego komiksu.

BOOM_Hit_v1_1955

Premiera zaplanowana jest na 30 listopada, a wśród dodatków znajdziemy m.in. nieopublikowaną dotąd krótką formę pt. Bonnie, oraz peany Duane’a  Swierczynskiego w formie wstępniaka. Wydanie zbiorcze będzie nosiło nazwę HIT 1955.  Osobiście potwierdzę raz jeszcze: dla wielbicieli noir to komiks z pewnością warty zakupu.

Reklamy

Grudzień w Nowym Jorku

Moje krótkie (przynajmniej na razie) przebudzenie: mam dla Was dwie szybkie propozycje na miesiąc grudzień. Nie mogłem się powstrzymać żeby o nich nie wspomnieć, a grzechem byłoby te premiery przegapić. Oto one:

Shaft01-Cov-A-Cowan-cfb1cEscape-From-New-York-001-A-67a01

 

 

 

 

 

 

Pięknie obok siebie wyglądają, prawda? Dlaczego akurat te komiksy? Uzasadnienie najprostsze – tytuły mówią same za siebie. Przepraszam – nie mówią – krzyczą. W każdym razie potencjał tkwi w nich naprawdę wielki.

Jeśli chodzi o „Ucieczkę z Nowego Jorku” to doprawdy trudno o bardziej rozpoznawalnego Carpentera i bardziej charakterystycznego Rusella. Jeśli znacie ten film to na pewno wiecie w jaki świat tam wkraczamy, jakie możliwości on daje i co najważniejsze – jaką frajdę może to sprawić nam, czytelnikom. Nie wiem wprawdzie jeszcze, czy Snake będzie miał okazję wrócić na Manhattan skoro właśnie z niego uciekł (komiks ma być bezpośrednią kontynuacją filmu), ale mam nadzieję, że w samym Nowym Jorku zagości na dłużej. Największą zabawę (większą nawet niż czytelnik) w tej całej sytuacji ma Chris Sebela, czyli scenarzysta komiksu. Szczęściarz. Facet jest naprawdę podekscytowany pracą nad tym komiksem. Mam nadzieję, że jego entuzjazm przełoży się na jakość historii, chociaż specjalnie o to się nie martwię. W klęskę absolutnie nie wierzę. Jego „Dead Letters” jest naprawdę dobre – ma chłop wyobraźnię, na miarę Terry’ego Gilliama niemal. Pracę ołówkiem wykona Diego Barreto, odpowiedzialny w dużej mierze za „Irredeemable”, czyli jeden z największych kasowych tytułów BOOM! Studios.

„Shaft” to natomiast dla mnie zupełna niespodzianka, prawie jak prezent pod choinkę. Pomysł na wciągnięcie tego bohatera do komiksu i opatrzenia go dymkami uważam za co najmniej trafiony. Jak będzie z realizacją – trudno powiedzieć, warto jednak będzie mieć ten komiks na oku. W zalewie różnych, niekoniecznie dobrze sprzedanych licencji to może być prawdziwa perełka, skupiająca na sobie między innymi:  klimat lat 70-tych, społeczne tło nowojorskiego Harlemu i losy pełnokrwistego głównego bohatera. A jeśli dorzucimy do tego jeszcze solidnie poprowadzony kryminał sukces gotowy. Będzie to zresztą niejako „year one” Shafta, jego narodziny jako detektywa, czyli coś czego nie mieliśmy okazji odnaleźć ani w książkach, ani w filmach. Scenariusz napisze David Walker, człowiek, który zdaje się mieć blaxploitation w jednym palcu, a rysunki do serii wykona całkiem zdolna Bilquis Evely, znana już z pracy przy „Doc Savage’u”. Poza tym Dynamite rzuci sporo alternatywnych okładek, więc poza głównym (kapitalnym zresztą) coverem Sienkiewicza, znajdziemy też między innymi prace Francavilli, czy Oeminga.

Chyba nie muszę Wam mówić, że oba komiksy wylądują na mojej półce. Prędzej czy później, w takiej czy w innej formie –  z pewnością do mnie trafią. A co do samych wrażeń to liczę, że znajdę okazję do ich spisania. Cheers!

Wrześniowy preorder (2014)

Póki co żadne inne posty mi nie wychodzą oprócz zapowiedzi i ewentualnych preoderów, cały czas jednak mam nadzieję, że kiedyś coś zrecenzuję. Być może jeszcze w tym miesiącu taki tekst się pojawi, ale co to będzie – sam jeszcze nie wiem. Tymczasem mam dla Was garść zeszytów (spalił na panewce plan całkowitego wycofania się z ich zakupu), które we wrześniu trafią na moją półkę. Jest też kilka „jedynek”. Zacznę od tej z Boom! Studos.

1. Cloaks #1 (Boom! Studios).

Cloaks_01_Cvr_Noto

Boom! zbiera w moim portfelu coraz większe żniwo. W zasadzie to nie ma już w  tym wydawnictwie miesiąca bez ciekawej premiery. Tak jest i tym razem. Komiks o ulicznym iluzjoniście wplątanym w działania tajnej organizacji ma co najmniej dwóch ojców – pierwotnie pomysł na tę mini-serię wyszedł od  aktora i scenarzysty Davida Henrie’go, za scenariusz natomiast odpowiedzialny jest Caleb Monroe (Steed and Mrs. Peel, Occupy Comics). Mini-seria narysowana będzie przez Mariano Navarro (Protocol: Orphans) i w założeniu ma być trochę thrillerem i trochę historią szpiegowską. Co ciekawe, wątek iluzjonisty na usługach tajnej agencji (co będzie kanwą komiksu) nie wziął się z kosmosu  CIA też kiedyś podobno współpracowała z iluzjonistami, a w czasie II wojny światowej również się poniekąd przydawali (jak twierdzi Monroe). Twórcy pomimo skromnego dorobku macali już palce w podobnej konwencji, więc teoretycznie powinni wiedzieć co i jak się pisze (lub rysuje). Summa summarum, tytuł wydaje się obiecujący.

2. Grendel vs. The Shadow #1 (Dark Horse)

grendelvsshadow

Przyznam, że jestem więcej niż zielony jeśli chodzi o te postacie.I chyba głównie to mnie skłoniło do zainteresowania się tym tytułem – liczę, że będzie to dla mnie początek jakiejś większej przygody z tymi bohaterami.  Tak przynajmniej twierdzi Matt Wagner (scenarzysta i rysownik), który obiecuje, że Grendel vs. The Shadow jest m.in. dla takich czytelników jak ja. Zachęca również do zakupu niewielka objętość tego crossoveru – jedynie trzy zeszyty (chociaż de facto jest to pozorna liczba, bo każdy numer ma liczyć 48 stron – co też w przypadku mini-serii nie trafia się często). Komiks zauważony został także na blogu Pulp Warsaw co dla również nie jest dla mnie bez znaczenia – Jakub Górecki generalnie ma nosa do takich klimatów (polecam bloga całościowo – bardzo oryginalne miejsce), więc nie wypada mu nie wierzyć.

3. Stumptown v3 #1 (Oni Press)

stumptown3

Wszystko z jednego chyba powodu: od 2012 roku, czyli od kiedy, całkiem przypadkowo zresztą, kupiłem pierwszy zeszyt drugiego story-arcu (The Case of the Baby in the Velvet Case), wciąż nie spotkałem lepiej napisanej postaci kobiecej. Wymiękają przy niej nawet te pozostałe wymyślone przez Ruckę, czyli Carrie Stetko, Tara Chase i Forever Carlyle. Dexedrine po prostu rządzi. Niepodzielnie. Żal mi tylko odejścia Southwortha z serii, bo bardzo jego styl był zrośnięty zarówno z historią jak i z postacią, ale Greenwood też powinien dać radę. Zresztą, co ja piszę – musi dać radę! Pisze oczywiście nadal Greg Rucka. Nie możecie tego nie kupić.

Powyższą listę uzupełniają jeszcze: Names #1 (Vertigo), Empty Man #4 (Boom!), Shadow: Midnight in Moscow #5 (Dynamite), Empire of Dead: Act Two #1 (Marvel).

„Bodies” od Vertigo

Vertigo-BodiesPremiera nowej mini-serii  od Vertigo zbliża się coraz większymi krokami, więc postanowiłem spisać o niej parę zdań – tym bardziej, że komiks  zapowiada się dość ciekawie,  zarówno scenariuszowo jak i od strony czysto plastycznej. Chodzi oczywiście o Bodies, komiks ubrany w może niezbyt wyszukany tytuł (w odróżnieniu od konstrukcji, o której wspomnę), ale z pewnością mający spory potencjał fabularny i artystyczny.

O czym to będzie, pewnie wszyscy już wiecie – naturalnie, o zwłokach. Si Spencer, scenarzysta tego komiksu, wpadł (bo do jakichś większych inspiracji przyznać się nie chce) na taką oto ideę: cztery momenty w dziejach, czterech detektywów, czterech morderców, to samo miejsce i ta sama ofiara. Przyznać trzeba, że brzmi to tyle lakonicznie, co intrygująco. Akcja mini-serii osadzona będzie w Londynie, w latach 1890, 1940, 2014 i 2050. Kalendarium rozpięte jest więc bardzo szeroko, a to co będzie wspólnym mianownikiem tych lat, to cztery w ten sam sposób popełnione morderstwa. Każde z nich będzie zagadką dla detektywa z konkretnej epoki: Edmonda Hillingheada, Charlesa Whitemana, Shahary Hassan i niejakiego Maplewooda. Jako ciekawostkę warto zaznaczyć, że owy Whiteman z roku 1940-tego to polski emigrant, który wymknął się nazistom, lądując ostatecznie w londyńskiej policji, jako jeden z jej śledczych.  Si Spencer przyznaje, że najtrudniejszym dla niego wyzwaniem była opowieść z roku 2050 – jako scenarzysta nie czuje się szczególnie mocny w klimatach s-f (co jest o tyle dziwne że miał  w swojej twórczości jakieś epizody z Judge Dredd), dlatego jedynym „ratunkiem” było dla niego osadzenie akcji tego roku w scenerii postapo – klimacie trochę mu bliższym od twardej fantastyki.

To, co chyba wydaje się najciekawsze tym wszystkim, to konstrukcja komiksu – każdy zeszyt będzie zawierał w sobie osobne historie z wszystkich epok, gdzie dla każdej z nich autor poświęci sześć stron. Spencer obiecuje dwuwymiarowość tej konstrukcji – nie tylko każdy z mini-epizodów będzie miał swój początek, rozwinięcie i właściwy dla siebie cliffhanger, ale także na poziomie całego zeszytu czytelnik będzie mógł znaleźć nadrzędny układ fabularny, spajający wszystkie epizody w logiczną całość. Jest to typowa szkatułkowa konstrukcja, ale niezwykle rzadko spotykana w komiksie, a przynajmniej nie w takich rozmiarach. Plastycznie Bodies  również zapowiada się różnorodnie, bo do pracy nad komiksem Vertigo zatrudniło czterech rysowników: Deana Ormstona, Phila Winslade’a, Meghan Hetricks i Tulę Lotay – każda epoka będzie więc miała swój niepowtarzalny, odrębny styl.

 Bodies będzie składało się z ośmiu zeszytów, więc miejsca do popisu dla autorów jest sporo – na morderstwa, seks, zdradę, szaleństwo i… komedię (jak zapowiada Spencer). Podsumowując: „na papierze” ładnie to wszystko wygląda, a czy będzie takie w rzeczywistości – przekonamy się (przynajmniej częściowo) 30 lipca.

 

Zapowiedzi na lipiec 2014

Wydawcy rozdali swoje karty na lipiec, więc  po raz kolejny jest dużo dobrego. Zarzekałem się oczywiście (to zresztą moja codzienna mantra),  że koniec z kolekcjonowaniem nowych serii w zeszytach. Nic (albo prawie nic) z tego nie wyszło, a moje plany tym razem pokrzyżował Ben Templesmith ze swoją nową mini-serią, startującą pod skrzydłami IDW Publishing.

thesquidder01

Squidder #1

To co widzicie powyżej to okładka nadchodzącego komiksu, w którym twórca Ten Grand nie tylko zajął się rysunkiem, ale napisał także scenariusz. Templesmith rzadko pisze, co jest tym bardziej wyjątkowe i daje jeszcze większy impuls do zainwestowania w tę pracę. A że mini-seria liczy tylko skromne cztery zeszyty, to nie wypada mi poskąpić. Komiks w ogóle ma swoją dłuższą historię, bo Templesmith, w kooperacji ze studiem 44Flood, zbierał na niego kasę przez Kickstartera. Potrzebowali 18,000 $. Udało się zebrać… 137,708 $. Przyznacie, że takie przebicie robi wrażenie.

Tłem dla fabuły jest post-apokaliptyczny świat, a głównym bohaterem będzie mocno wysłużony żołnierz, uczestnik zapomnianej przez wszystkich wojny i były członek Legionu Kalmarów (w oryginale brzmi to Squidder Legions – przetłumaczcie to sobie sami, jeśli uznacie moją próbę za mało trafną). Twórca określa tą historię jako zderzenie klimatu Mad Maxa z mitologią Cthulhu, a przy tym  obiecuje  miks horroru i fantasy ze szczyptą czarnego humoru. Templesmith zapewnia, że pisał (i rysował) to bez żadnych dopalaczy, co tym bardziej oznacza że powinniśmy przygotować się na sporą dawkę fabularnego szaleństwa i co za tym idzie, dziwacznego klimatu.

Poza tym, w najbliższym preorderze znalazło się jeszcze miejsce dla kilku numerów z serii, które wciąż kontynuuję. Wśród nich znalazły się: Veil #5 (Dark Horse), Southern Bastards #4(Image), Lazarus #10 (Image), Shadow: Midnight in Moscow #3 (Dynamite), The Empty Man #2 (Boom!), Dead Letters #4 (Boom!), Velvet #7 (Image).