Tag Archives: Cullen Bunn

The Empty Man #1-3

The-Empty-Man-001-SDCCPisałem jakiś czas temu o planach BOOM! Studios na detektywistyczną mini-serię w osnowie japońskiego horroru. Tym komiksem jest wciąż jeszcze wydawany The Empty Man, autorstwa Cullena Bunna i Vanessy R. Del Rey. Chociaż powoli cykl  dobiega już końca (niedawno miał premierę numer czwarty) ja poprzestałem na trzech zeszytach – bynajmniej nie z powodu, że komiks jest centralnie zły, czy też byle jaki, co to to nie! W myśl jednak założenia, że nie bawią mnie już zeszyty (po raz kolejny oszukiwanie samego siebie) chcę sobie sprawić fajnego trade’a. Stoi więc za tym czysta kalkulacja i liczę, że BOOM! nie nadwyręży zbytnio mojej cierpliwości  jeśli chodzi o premierę wydania zbiorczego.

Tak więc dostajemy do rąk procedural, dość mocno trzymający się ram konwencji: jest miejsce zbrodni, są rozmowy ze świadkami, są też przesłuchania – wszystko dotyczy rodziny, w której w nie wyjaśnionych do końca okolicznościach ginie małżeństwo, a dwójka ich dzieci zostaje uprowadzona. Poszukiwaniem małolatów zajmują się agenci Langford i Jensen w ramach międzywydziałowej współpracy CDC i FBI, mającej na celu przede wszystkim ustalenie źródła i zwalczenie wirusa potocznie określanego mianem „empty mana” – wszystko bowiem wskazuje na to, że jeden z członków rodziny padł jego ofiarą. I tak właśnie docieramy do punktu,  w którym komiks nabiera zdecydowanych rumieńców. Śledztwo śledztwem (chociaż nie mogę nic zarzucić jego tempu i jako takiej atrakcyjności, pomimo gadających głów),  ale to co jest najbardziej pociągające w tym komiksie to fabularna otoczka, skupiająca w sobie zjawisko pandemii „empty mana” i wszelkich konsekwencji, które z niej wynikają. Opustoszałe kościoły zamieniają się więc w nocne kluby, a wiara w Boga zamieniona zostaje w kult „empty mana” – jego coraz liczniejsi świadkowie wierzą, że choroba otwiera drogę do poznania Jedynej Prawdy, a to co robią żeby ją poznać z pewnością nie przypomina chrześcijańskich praktyk. Chorobliwa atmosfera opowieści podgrzewana jest przez „kaznodziejski” wątek komiksu, gdzie głównym rozgrywającym jest wielebny Markoff – postać do pewnego momentu niejednoznaczna, wprowadzająca do przedstawionej historii typową kaznodziejską żarliwość, co w efekcie na tle powszechnej aberracji i wynaturzenia dodaje komiksowi tylko pewnej upiorności.

Od strony rysunkowej jest przyzwoicie. Del Rey nie jest może mistrzynią świata, ale w konwencji horroru/kryminału daje sobie radę naprawdę nieźle. Znów jak w przypadku Hit, stawia na klasyczne kadrowanie, chociaż tu i ówdzie dorzuca trochę nietypowej geometrii, albo stosuje większe niż zazwyczaj panele. Efekt całościowy podbity jest jeszcze przez kolorystykę komiksu – barwy są często dobrane w dość lepką miksturę: fioletu, różu i brzoskwini. Daje to mocno niepokojący efekt, świetnie korespondujący z chorym klimatem komiksu.

Na koniec trzeciego zeszytu dostajemy dość istotny zwrot akcji, co powoduje że The Empty Man na finiszu będzie pewnie bardziej przypominał coś w rodzaju X-Files niż J-horror – choć oczywiście wcale tak być nie musi (lub też wcale nie musi być to złe). Na pewno nie zniechęca mnie to do poznania ciągu dalszego. Bunnowi jako scenarzyście podobno wiedzie się różnie, ale wszystko wskazuje na to, że z The Empty Manem trafił na odpowiednio dobry moment.

Reklamy

Zapowiedzi na czerwiec 2014

Wiem, że miesiąc milczenia to zbyt długo, ale niestety mam co robić,  więc blog tymczasowo musi zejść na drugi (albo nawet trzeci) plan. Komiksy naturalnie zostają tam, gdzie były.  Tymczasem dwie interesujące „jedynki” pojawiły się w czerwcowym katalogu preorder, więc krótko o nich wspomnę.

Wiinterworld01-cvr-copy-7442f

Pierwsza zapowiedź to Winterwolrd, zaprezentowana przez wydawnictwo IDW. Nie jest to jednak pierwszy komiks z tym tytułem na okładce. Dość dawno temu, a było to w roku 1987,  Eclipse Comics wydało krótką, trzyczęściową mini-serię pod tym samym tytułem. Autorem scenariusza był wtedy Chuck Dixon, w tej chwili już niemal weteran jeśli chodzi o pisanie do komiksów. Za rysunki odpowiedzialny był natomiast Jorge Zaffino. Winteworld to ogólnie rzecz biorąc opowieść o Ziemi po globalnym ochłodzeniu, a głównymi bohaterami w tej post-apokaliptycznej scenerii są Scully i Wynn, którzy jakoś starają się w tym świecie przeżyć, z lepszym lub gorszym skutkiem. W 2009 roku IDW wznowiło Winterworld w wydaniu zbiorczym, dorzucając do tego dodatek pod tytułem Wintersea, którego nigdy wcześniej nie udało się opublikować, pomimo że był w pełni przygotowany do wydania. Teraz IDW ponownie sięga po ten komiks – Scully i Winn jeszcze raz zostaną rzuceni w wir przetrwania i będzie to tym razem zupełnie nowa przygoda, do której scenariusz napisze oczywiście Dixon. Rysunkami zajmie się Butch Guice, a sama historia powinna być, wzorem pierwotnej mini-serii, opowiedziana w konwencji czarno-białej. Po pracach Steve’a Liebera w  Zamieci wydaje się to zresztą  jedynym sensownym i twórczym rozwiązaniem. Liczę, że Winterworld będzie mógł się poszczycić klimatem równie dojmującego zimna co komiks Grega Rucki. IDW zapowiedziało ten tytuł jako ongoing.

BOOM_Empty_Man_001_A

Drugą premierą jest The Empty Man  zaplanowany na ten miesiąc przez Boom! Studios. Mini-seria będzie opowiadała o dystopicznym świecie, w którym ludzie zapadają na dziwną i niewyjaśnioną chorobę. Objawiająca się napadami wściekłości i koszmarnymi halucynacjami dolegliwość, ostatecznie kończy się dla chorego stanem głębokiej katatonii. Na tle ogólnonarodowej paniki i szerzącego się kultu związanego z tajemniczym wirusem, rozgrywa się wspólne śledztwo agencji CDC oraz FBI mające na celu ustalić źródło tej pandemii i sposób na jej zwalczenie. Scenarzysta, Cullen Bunn (Sixth Gun, Magneto) określa tą historię jako policyjny procedural z elementami horroru, a  jeśli dodatkową inspiracją do napisania scenariusza była twórczość H.P.Lovecrafta i Koji’ego Suzuki, to powinniście być  dostatecznie zachęceni. Tym jednak co tak naprawdę przyciągnęło mnie do tego komiksu to rysowniczka, czyli Vanesa Del Rey. Przy omawianiu Hit’a domyślałem się, że nie będziemy pewnie długo czekać na jej kolejny występ, co też się potwierdziło.  Fajnie, że Boom! wykorzystuje jej potencjał. Oby jak najdłużej i z korzyścią dla obu stron. Mini-seria będzie liczyła sześć zeszytów.